Początek 2000 roku pewna firma, zastępuję kolegę na utrzymaniu ruchu, przyjmuję zgłoszenie awarii od pewnej Pani:
- Hej Krzysiek, możesz podejść - drukarka nie drukuje
Ruszam w kierunku biura z nie działającą drukarką. Po dotarciu na miejsce okazuje się, że całe biuro drukuje na jednej drukarce udostępnianej sieciowo przez jeden komputer stojący na uboczu.
- nie włączone urządzenia kiepsko działają - stwierdzam z uśmiechem.
- Aaaaaaaaa faktycznie, wyłączone - stwierdza.
Wychodzę bo powiedziała, że zaraz sobie wszystko włączy.
Ledwo usiadłem, znowu telefon:
- Dalej nie działa - usłyszałem znajomy głos
Docieram do biura z "niesłuchającą się Pani" drukarką.
- przecież nie włączyła Pani komputera do którego podłączona jest drukarka
- A faktycznie - to roztrzepanie przez poniedziałek - zwala całą winę na niewinny pierwszy dzień tygodnia. Zaraz załączę sobie wszystko tylko przygotuję papiery.
I wychodzę, ledwo domykam drzwi serwerowni znowu słyszę telefon i zniecierpliwiony głos:
- no włączyłam komputer i drukarkę a to dalej nie działa
Ruszam już zniecierpliwiony (i wkurzony na siebie, że zamiast pozałączać wszystko to wyszedłem zostawiając wolną rękę użytkownikowi).
- a włączyła Pani ten komputer jak rozmawialiśmy ? - dopytuje się
- No tak - odpowiada pokazując na zapaloną zieloną diodę przy monitorze.
- Pani włączyła monitor - nie komputer - uświadamiam ją.
I teraz już sam załączam komputer i upewniam się przed odejściem, że drukarka wypluje zadrukowaną kartkę jak należy.
Jaki z tego morał?
Pracowniku działu IT - Użytkownik zawsze Ciebie może zaskoczyć.





Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź